Komentarz do wpisu Są takie shiitake od Teresa Stachurska
Alicjo, ja chodziłam do takiej szkoły na tzw Ziemiach Odzyskanych, gdzie w ogóle nie miałam rówieśników, byłam raz. Dołączano mnie do innej klasy i nikogo nie obchodziłam, w każdym razie nie w celu edukacyjnym. Nauczyciel dawał mi do pilnowania wózek ze swoim dzieckiem, Irenką. Nie miałam zastrzeżeń… W trzeciej klasie babcia, ze zgoła innych niż szkolne sprawy, powodów wywiozła mnie do siebie i wówczas trafiłam do szkoły podobnej do Twojej. Miałam niezłą gimnastykę, bo nie uświadamiałam sobie, że mam wadę wzroku i mogę sobie pomóc okularami. Ani ja, ani nikt, bo się nie skarżyłam. A z tablicy nie widziałam nawet z pierwszej ławki nic. Z zeszytu koleżanki siedzącej obok - też nic. Tylko słuch. I dochodzenie w domu co było na lekcji. Sama się uczyłam. Do szkoły mimo to lubiłam chodzić… Okulary dostałam dopiero w IX klasie i oszalałam niemalże z radości.
Comments are closed for this entry.
