Komentarz do wpisu Znasz-li ten kraj? od Lizak
Znam te pseudoelity
Problem Polski polega na tym, że autentyczne elity wyłączyły się z procesu przemian własnościowych.One są, jakby to niezrównany Wałęsa ujął,za a nawet przeciw.Ta zachowawcza i w niektórych przypadkach zdystansowana postawa wynika z faktu,iż one doskonale wyczuwają dwuznaczność sytuacji, jej moralną dyskusyjność i wsteczność wynikającą z zawracania historii do czasów nieporównywanie niższego rozwoju społecznego.Stąd przywoływanie wzorca rozwoju jakim ma być II RP staje się bezdyskusyjnie niepoważnym.
Okazuje się,że być chociaż nominalnym właścicielem PRL-u stanowiło niewątpliwą nobilitację wobec dostąpienia zaszczytu bycia bezrobotnym w III RP.Jak z powyższego wynika nominalna własność przewyższa stan wywłaszczenia i wyzucia z godności,co zmusza do zwiększonej mobilności jak to ładnie liberałowie ujmują, lub bezwzględnego wyścigu szczurów, jak to określają im niechętni. I nie chodzi tutaj o ewidentny wzrost jednostkowej wydajności pracy, który niczego nie rozwiązuje, bowiem przy tak ogromnej armii bezrobotnych i fali emigracyjnej, spadła w oczywisty sposób społeczna wydajność pracy, który to wskaźnik jest bardziej uniwersalnym i oddającym stan załamania polskiego społeczeństwa.
Ludzie próbujący nieśmiało gloryfikować nowe rozwiązania społeczno-gospodarcze nie znają globalnych rozmiarów polskiej biedy i ich jednostkowego oraz szokującego wymiaru. I rzecz nie dotyczy patologicznych rodzin jak będą propagować twórcy tego cudu nieszczęść wraz z Panem Geremkiem na czele, lecz uczciwych ludzi, którzy często wychowali po kilkoro dzieci stawiając je jak to się powiada potocznie “na nogi”. Dzisiaj w podzięce za lata ciężkiej i uczciwej pracy żyją oni bardzo często na granicy nędzy urągającej ludzkiej godności.Tych ludzi nie stać na nic, po otrzymaniu kilkuset złotowej renty,ostatnio zrewaloryzowanej i jednocześnie zdewaluowanej przez szaleńczo postępującą inflację .Renta czy emerytura o głodowym wymiarze i podeszły wiek uniemożliwiaja tym ludziom godziwe życie, które jest bliższe żenującej egzystencji na pograniczu głodu i śmierci. Wyposażenie ich klitek, w którym przychodzi im spędzać resztki swego smutnego i niezasłużenie biednego życia, to często cztery puste dawno niemalowane i zagrzybione ściany, wśród których centralnym obiektem jest stary i zdezelowany wiekiem tapczan podparty cegłami,dwa rozbite krzesła i na małym stoliku, skromny zapas cebuli, marchewki, buraczków czerwonych i pietruszki, by wystarczyło na ugotowanie postnego barszczu.Tych podludzi nie stać na kupno węgla na zimę, na bieżący zakup leków, nie mówiąc o osobistej odzieży. Zapytajcie tych ludzi wyrzuconych na margines życia społecznego, co oni sądzą o PRL-u. Pokraśniejecie ze wstydu kiedy usłyszycie ich odpowiedzi. A kiedy usłyszycie ich ocenę świetlanej RP, to szlag was niewątpliwie trafi z gniewu. I nazwiecie ich bezczelnymi komuchami, i niewątpliwie będziecie mieli rację, ponieważ oni są ludem, stanowiącym sól ziemi tej czarnej i niewdzięcznej, nieludzkiej ziemi jak to bardzo celnie wobec komunistów formułujecie. Oni są suwerenem tej ziemi obsiewając ją i zbierając plony. Ci zaś, którzy odbierają im te płody zasługują wyłącznie i li tylko na pogardę.
Dopiero po dokonaniu tego opisu łask zesłanych nam przez bogobojną prawicę zachodzi możliwość w miarę rzeczowej i obiektywnej analizy tego co się dzieje w naszym życiu politycznym.Istotą zafundowanych nam stosunków społecznych jest demokracja burżuazyjna,przy czym jej propagandziści i nosiciele jak diabeł święconej wody unikają określenia burżuazyjna,by nie denerwować wyautowanych mas.Dlatego bardzo oni cenią sobie,w swej kreciej robocie, demokrację bezprzymiotnikową, która jako taka stanowi władzę ludu i używanie jej w tym znaczeniu i w tych okolicznościach ma się jak kij bejsbolowy wobec mas.
Demokracja burżuazyjna jest to wykształcony przez kapitalizm wielopartyjny system sprawowania rządów przez klasy posiadające,wyrażający się zazwyczaj w konkurencyjnej walce o władzę różnych ugrupowań politycznych burżuazji, w którym parlamentarna gra sił prowadzi do zmiany jednego ugrupowania politycznego burżuazji na inne,również burżuazyjne. Ma to miejsce najczęściej tam gdzie agresywna i dominująca innych, gospodarka kapitalistyczna jest relatywnie ustabilizowana, a szerokie rzesze ludności w swej podstawowej masie są ukształtowane przez ideologię burżuazyjną i nie widzą innej możliwości funkcjonowania poza kapitalizmem.
Jak z powyższego wynika, by w Polsce mógł zaistnieć kapitalizm należało powołać do życia burżuazję.Wprowadzenia nowego systemu w Polsce dokonano siłami niedemokratycznej struktury, metodami nie mającymi nic wspólnego z demokracją.Wybory z 1989 roku nie oznaczały zgody na budowę kapitalizmu w Polsce, szczególnie w kontekście sławetnego hasła w Sali BHP Stoczni Gdańskiej w obecności popiersia Lenina:”socjalizm-tak, wypaczenia-nie”. Były one wyłącznie protestem przeciwko ówcześnie rządzącej ekipie.
Nigdy nie postawiono narodowi pytania w referendum czy życzy sobie kapitalizmu czy socjalizmu. Zatem naród nigdy się nie wypowiedział w tej kwestii, i kapitalizm budowano metodami pozademokratycznymi. Ustrój ten został poczęty z nieprawego łoża w Magdalence w rezultacie szemranego stosunku generalskiego z prawą opozycją. Jego wdrażania dokonywano metodą drobnych kroczków politycznych i wielkich kopniaków ekonomicznych w wykonaniu komunisty Balcerowicza. By istniała siła napędowa dla wdrażania nowego systemu należało stworzyć grupę ludzi zainteresowanych tymi przemianami. Do nich należały opozycyjne jednostki lewicowo-centrowe, których udział we władzy akceptowali generałowie dla zachowania własnego bezpieczeństwa i uniknięcia potencjalnego rozlewu krwi.
Te “antykomunistyczne” jednostki w postaci panów Geremków, Michników, Kuroniów wywodzące się z komunistycznych kręgów lub zbliżonych do nich zapewniały takie gwarancje. Ludzie tego pokroju tworzyli małe partie kanapowe, nie znane społeczeństwu, które realizowały przemiany na poziomie polityczno-prawnym. Polegały one na stopniowym odbieraniu praw i świadczeń decydującym masom Polaków na rzecz nielicznych elit. Przy czym polityka uwłaszczania owych nielicznych nosicieli kapitalizmu pozbawiona była jakichkolwiek kryteriów prawnych i transparentności ich wdrażania.Ta nieprawidłowość lub nieuczciwość, jak kto woli, stanowi grzech pierworodny powstania kapitalizmu w Polsce. Ze zrozumiałych względów nad tą niegodziwością, dla odwrócenia uzasadnionego zainteresowania społecznego, próbuje się epatować nas z łamów burżuazyjnych mediów bzdurami lub oczernianiem SB, które bardzo skutecznie zajmowało się ochroną własności państwowej i ściganiem inspiratorów strajków, bezrobocia emigracji, biedy i innych naszych nieszczęść i klęsk.
Tłucze się w ten sposób stare i miałkie problemy nie wnoszące niczego ważkiego i żywotnego do naszej rzeczywistości. Nikogo przecież nie dziwi, że dwie solidarne partie po wykończeniu komuny śmiertelnie się nienawidzą. Przecież one toczą boje nie o idee a o stan posiadania. W kapitalizmie ten skutecznie funkcjonuje, który jest bogatszy, zatem stan posiadania partii i jej członków decyduje o utrzymaniu sie na politycznym rynku i kupowaniu sobie wpływów. Z tego punktu widzenia nie jest to walka dwóch oszołomów, lecz walka o przyszłość i dalszą egzystencję.Tę ostrą walkę wyzwala i uzasadnia kapitalistyczna konkurencja, prywata, egoizm i bezwzględność. Nie ma tutaj nic nowego i odkrywczego.Jedynie dla nas następców monopartyjnego systemu jedności moralno-politycznej może, ta sytuacja, stanowić przesłankę zadziwienia, zdegustowania lub wręcz szoku.
W tej fatalnej i zawstydzającej walce pod względem merytorycznej argumentacji i kultury osobistej, próbuje się wykorzystać wszystkie dostępne aktualnie chwyty. Jest to walka destrukcyjna niszczycielska, negatywna, zgodnie z agresywnym kodem DNA przekazanym przez “Solidarność”.Te pseudoelity nie potrafią w twórczy sposób podejść do napotykanych problemów. Ich metodą działania jest likwidacja problemów a nie tworzących go uwarunkowań. Wynika to z braku praktycznych doświadczeń, braku teoretycznego przygotowania i wynikającego stąd schematyzmu działania polegającego na bezkrytycznym kopiowaniu zachodnich wzorców.
Co najdziwniejsze, w tym politycznie szalonym galopie ku słońcu wolności, pluralizmu i demokracji nigdzie i nigdy nie spotkałem się z wypowiedziami panów Geremków,Wajd,Kutzów i Passentów jednoznacznie przekonujących nas do obecnej rzeczywistości, poprzez stwierdzenie, że w efekcie takich to a takich zdarzeń ustrój ten jest najdoskonalszym. W najlepszym przypadku zgadzają sie oni z nami, że jest to system niedoskonały ale nikt lepszego nie wymyślił. Ot i ich argumentacja. I dla niej to mamy klepać biedę a polscy chłopcy mają umierać w piaskach pustyń, żeby to Błędowskiej.
Łapownictwo i bezwolność aparatu ścigania przerasta PRL w niedościgniony sposób i jest to jedyny jak się wydaje sukces serwowany nam przez obecne elity, bowiem wycirusów jak wiadomo na korupcję nie stać.Jest również jeszcze jeden sukces związany z tym pierwszym, tj ilość więzionych w RP i oczekujących w kolejkach na odbycie kary. Wskazują te zjawiska na bardziej restrykcyjny charakter “demokratycznej” Polski w porównaniu z “morderczym” PRL-em.
Z czasem jak słusznie zauważa się, kurczy się coraz bardziej baza przychylnych ludzi dla reform.Społeczeństwo po solidnym liberalnym wybatożeniu coraz mniej skore jest do przyjmowanie kolejnych razów.By uciec przed odpowiedzialnością prawica nawołuje do drugiej transformacji,by odebrać majątki czerwonym, które nota bene komuniści ponoć zmarnowali i zniszczyli a teraz okazuje się jeszcze,że i rozkradli. Tych oszustw, zakłamań i przekrętów wystarcza już jak na jedno pokolenie. Przy takim sposobie myślenia pierwszej i drugiej transformacji należy z góry założyć i trzecią transformację jako formę walki wielkiego kapitału, na czym przeciętny obywatel absolutnie niczego nie zyska. Wynika to z tendencji kapitału do koncentracji a nie rozpraszania. Stąd, tak czy inaczej, elity nowego typu, w takiej czy innej formie, w mniej lub bardziej elegancki sposób, powiedzą cieciom “Spieprzaj dziadu”, ponieważ nie będą one polemizować i obcować z czerwonym “chamstwem”.Te światłe sztandary PO czy PiS nie mają dla nas najmniejszego znaczenia, z uwagi na ich stricte krwiożerczy stosunek antykomunistyczny czyli antyludowy charakter. Dlatego nie wolno nam się dać omamić ich propagandowym chwytom wyborczym, oni nie reprezentują naszych interesów.
Zakłamanie w zakresie transformacji przejawia polska prawica od samego początku ich wdrażania.Nie dość,że wdrożyła je w dyskusyjny sposób to zamknęła zupełnie przepływ informacji do społeczeństwa.Społeczeństwo nie zna nie tylko własnych “sukcesów” ale nie ma również,co jest jeszcze ważniejszym dla niego, rozeznania jak się transformują państwa ościenne.Nie dano nam szansy byśmy mogli porównywać się z innymi,wyciagąc wnioski i omijać kępy i moczary.Dzisiaj przy pomocy Pana Passenta otrzymujemy po ćwierćwieczu szczątkowe informacje o podobnych trudnościach i meandrach transformacyjnych na Węgrzech. Należy zasadnie domniemywać, że taki sam bajzel jest w pozostałych reformowanych na chwałę kapitalizmu krajach. Wystarczy przejechać przez byłą NRD by naocznie zapoznać się ze znamionami nowego sukcesu gospodarczego, mimo że enerdówka jest szefem rządu a zachodnie Niemcy skutecznie wspierają wschodnie Landy. Nie ma sentymentów i nie ma cudów,jak chcieliby niektórzy liberalni cudacy. Nawet święty Boże nie pomoże.
Liberalne przygłupy próbują teraz obciążać ZSRR za zbyt szybko przeprowadzoną transformację.Własną nieudolność zawsze próbuje się pokrywać cudzymi błędami. A wyobrażacie sobie ten galimatias gdyby zgodnie z atakami i oczekiwaniami niedorobionej polskiej prawicy Chiny zechciały się oddać w Polską łaskę. Toż to strach pomyśleć, takie mamy światłe elity rządzące nami. Równocześnie podejmuje się kroki by obciążać społeczeństwo za trak dojrzałości w transformowaniu kraju. A któż to chce być w sposób dojrzały okradany, takiego idioty nie spotkałem jeszcze na swojej drodze. Widocznie inni z solidarnościowego świecznika mają więcej szczęścia. Jak się więc okazuje wszyscy są winni za ewidentną klapę transformacji, poza solidarnymi “elytamy”, które do tego doprowadziły. Im czołobitne imieniny, patetyczne pogrzeby,operacje i leczenia zagraniczne, wzniosłe wesela, fabryki za darmo,stanowiska z partyjnego nadania, i tym podobne głupie i nieistotne apanaże i plenipotencje z zachowaniem pleno titulo ,których nie posiadają.Jednego mądrego, wykształconego i uczciwego wśród nich znałem,który po zorientowaniu się,że ryba psuje się od głowy wycofał się z tego towarzystwa wzajemnej adoracji.
Niektórzy wręcz w swych ożywczych działaniach starają się nawoływać do konstytucyjnej współpracy. O ile się orientuję to konstytucja złodziei i aferzystów nie nobilituje, zatem o jakiej współpracy i z kim może być tu mowa. Z tym uwłaczającym piętnem przyjdzie się jeszcze pomęczyć do czasu kiedy pamięć ludzka pokryje się pyłem zapomnienia. Po dwóch, trzech pokoleniach będzie można grać nobliwych i charytatywnych dobroczyńców, jakimi mogą być li tylko kapitaliści, bo powszechnie wiadomo, że biedak nic nie da, jako iż nic nie ma.
Dobrze chociaż, że ci politycy są coraz bardziej krytyczni i obiektywni zwracając się wobec siebie per “Uzurpator”. To zaczyna coraz lepiej świadczyć o ich przemianach jakościowych na drodze poszukiwania prawdy i sprawiedliwości. Miejmy nadzieję, że dojdą oni wkrótce do porozumienia na drodze prawa. Natomiast wydzieranie się “Precz z komuną” jest na tyle groteskowe, na ile zakrawa pokrzykiwanie złodzieja:”Łap złodzieja”.
Szczegółowe roztrząsanie i analizowanie relacji partii będących w układzie władzy koalicyjno-opozycyjnej mija się z celem, ponieważ nie prowadzi to do zmian nawet kosmetycznych, więc ma to typowy charakter zaganiania kijem Wisły aby zapracować sobie na wierszówkę, utrzymując się w konwencji “poprawności politycznej” rządzących
Comments are closed for this entry.
